Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
50 postów 202 komentarze

Pomóż chodzić

prazynka - Szukam skrzydeł...

Wesołych Świąt

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Życzenia od Prażynki

zdjęcia: internet

 

 

Wszystkim Czytelnikom, Blogerom, Redakcji, Przyjaciołom, Darczyńcom i Sympatykom życzę Wesołych Świąt z wyrazami podziękowania za wszelką pomoc.

 

 

   Dzięki wielu Sercom i Waszym wpłatom udało mi się uzbierać nie tylko na jedną operację w Szwajcarii, ale również na konieczną drugą, która odbyła się we wrześniu br. Dokonano kolejnego przeszczepu, tym razem z talerza biodrowego i kolejnych rekonstrukcji tkanek miękkich. 

www.pomozchodzic.pl

www.facebook.com/pomozchodzic

Gdyby nie Wy, nie byłabym dziś tu, gdzie jestem. Ta roczna zbiórka okazała się dużym sukcesem.

Dziękuję i proszę o dalsze wsparcie i pamięć.  

Aktualnie jestem prowadzona przez trzech lekarzy: Profesora Hintermanna w Szwajcarii, oraz Doktorów: Ficka i Bieńka z ośrodka Galen, w którym leczono Maję Włoszczowską, a którzy podjęli się dalszego leczenia, za co jestem bardzo zobowiązana. W chwili obecnej rozpoczynam terapię falą uderzeniową, a następnie będę otrzymywała dostawowo czynniki wzrostu.

 

Prażynka

 

 

 

KOMENTARZE

  • No to życzę pogody ducha i dalszej wiary w ludzi.
    W sumie, wcale nie jest tak łatwo życzyć Tobie:
    Wesołych Świąt Bożego Narodzenia
    gdy się nie ma nawet 1/100 Twoich problemów ...

    Głowa do góry
    i żebyś zawsze była otoczona przyjaznymi, kochającymi Ciebie ludźmi :)
  • @Prażynka
    Błogosławieństwa Bożego i sił na ciężki okres rehabilitacji.
    Ważne żeby powróciła wiara i pogoda ducha.

    Radosnych Świąt!!!
  • @All
    Dziękuję za życzenia.
  • Wszystkiego Dobrego na Święta:-)
    i... Dużo Zdrowia...
  • Wszyscy!!!
    Na wstępie jak zawsze od dziś cytat wypowiedzi Orwella: " W czasach powszechnego fałszu mówienie prawdy jest czynem rewolucyjnym." -
    DEKALOG KALEGO... Rozważania przedwigilijne..
    opublikowano: dzisiaj, 14:12
    Fot. Jan Lorek

    Czasami zastanawiam się, czy odrobina biedy (raz na jakiś czas) nie robi dobrze na naszą psychikę, nie zbliża nas bardziej do człowieczeństwa... Aż się boję, że nadchodzący nowy rok da nam niepowtarzalną okazję na zrewidowanie świata naszych wartości... Tzn. mówiąc kolokwialnie – jest szansa, że „trzynastka” da nam ostro popalić...

    Jeśli bowiem wszystko w naszym życiu układa się OK.; są pieniądze, zdrowie, praca, kariera rozwija się dynamicznie a stabilizacja zatrzymuje na wysokim pułapie, a dodatkowo nie grozi nam w najbliższych dziesięcioleciach kataklizm wojenny – wartościowanie świata zmienia swe bieguny. Niebo „tu i teraz” jest w zasięgu naszych możliwości; walczymy o nie bezpardonowo, coraz brutalniej, bezwzględniej - stosując Dekalog Kalego (np. słynne: „Chciwość jest cnotą” z Wall Street). Tu niepotrzebne są normy moralne. Przyjaciół zastępują wspólnicy, którzy w każdej chwili mogą zmienić się w konkurentów, czyli śmiertelnych wrogów. Życiowych partnerów możemy kupować sobie do woli – zależnie od majątkowego statusu – i zmieniać (jeśli nas stać), gdy nam tylko przyjdzie na to ochota. Dzieci stają się kłopotliwym balastem i kotwicą; ubezpieczenia społeczne są naszą polisą na starość i nie musimy wysilać się na dobre wychowywanie przyszłych pokoleń.

    Co jednak się dzieje, gdy powinie się nam noga; np. przez jeszcze większych niż my cwaniaków stracimy cały majątek... Albo lekarz zakomunikuje: „Sorry, to nowotwór, ma pan góra pół roku życia”... Albo gdy jakiś wariat porwie za sobą grupę ludzi i podpali nasz świat w imię swych chorych idei...

    Wtedy szukamy pomocy, jakiegoś ponadnaturalnego Dobra, Drogowskazu, Opoki. Nie przypadkiem chrześcijaństwo rozwijało się najczęściej w najbiedniejszych warstwach społecznych, zwłaszcza wśród niewolników... „Jak trwoga, to do Boga”...

    Bo i gdzie szukać pocieszenia, gdy wszystko sprzysięga się przeciw nam, gdy znikąd pomocy, a przyszłość maluje się w czarnych barwach?... Możemy oczywiście zachowywać się jak dzikie zwierzę i wyrywać konającym poduszkę spod głowy. Ale możemy też dzielić się z innymi tym, co nam zostało...

    Pewnie dlatego, gdy na Syberię trafiały świeże transporty zesłańców, ci, którzy tam mieszkali dłużej - wspierali ich na początku chlebem i radą. Bez tego nowi nie przetrwali by ni tygodnia w krańcowo niekorzystnych, nieludzkich warunkach mroźnej północy. Ale kiedy już nowi okrzepli i stanęli na własnych nogach – nie dziękowali swym dobroczyńcom, tylko pomagali następnym przybywającym biedakom, spłacając tym samym swój dług...

    Nie przypadkiem takie myśli nachodzą mnie przy okazji Świąt Bożego Narodzenia. Niektórzy – niepomni na zbliżający się kryzys – wzięli już kredyty, by świątecznej tradycji „zastaw się, a postaw się” stało się zadość... I gdzieś zgubili ten duchowy wymiar świąt, który pamiętam z mojego szczęśliwego, choć może nie najbogatszego dzieciństwa...

    Lech Makowiecki

    P.S. I fraszka ostatnia z „Naszego Dziennika”; jak najbardziej w temacie...

    WIGILIA

    Rozbłysła w niebie gwiazdka, cieszy wszystkie dzieci..
    Już tam pewnie Mikołaj z podarkami leci...
    Już niedługo przemówią chomik, Reks i Puszek...
    Już się z kuchni rozchodzi zapach ciast i gruszek...

    Mama przyrządza karpia (tata coś podjada)
    Dziadek z babcią talerze świąteczne rozkłada
    Pachnie lasem choinka, świecą lampki pięknie,
    A stół się tak ugina, że za chwilę pęknie...

    Kochamy wszyscy święta, tęsknimy rok cały
    Do tych dni obfitości, tradycji wspaniałej,
    I powszechnej radości z Narodzenia Pana
    (Radio sączy kolędy od samego rana)...

    Wnuczęta przy kominku zgadują z przejęciem
    Co też dziś pod choinkę dostaną w prezencie.
    (On chciałby nowy tablet, ona komplet cieni...
    Jeśli będzie odwrotnie – mogą się wymienić).

    Wreszcie wszyscy siadają zgodnie do kolacji
    Dziadek zaczął modlitwy świątecznej narrację...
    Wtem dzwonek u drzwi brzęczy! Ze zdziwieniem w oku
    (Kto w dniu tak uroczystym śmie zakłócać spokój?)
    Bieży ojciec do wyjścia. Na ganku przystaje,
    (Dzieci – z nosem przy szybie – wieszczą Mikołaja)...

    Wraca zmarznięty tato... Co nieco wzburzony:
    „Znowu jakiś włóczęga, dziad zapijaczony...
    Gada, że dwa dni nie jadł... Ziąb... Ja prawie goły...
    Pogoniłem łazęgę! Wracajmy do stołu...

    Tu tatko nagle przerwał... Wszyscy – duzi, mali,
    W wolne miejsce (dla gościa) tak się wpatrywali
    Że talerz się poruszył... Spadł... I stłukł się z hukiem...
    „To na szczęście” – rzekł cicho sam do siebie wnuczek...
    I wszyscy (już w milczeniu) do stołu zasiedli
    I – nie patrząc po sobie – Boże Dary jedli...

    Rozbłysła w niebie gwiazdka, cieszy wszystkie dzieci..
    Już tam pewnie Mikołaj z podarkami leci...


    I z cyklu – znalezione w sieci:

    Pastorałki i kolędy z płyty „Zayazd – Kolędy”;

    „Kiedy Gwiazda odmieni”: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=cD2IDd5fn-8

    „Cicha Noc” http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=YA4c1rm706U

    „Gdy się Chrystus rodzi” http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=1h36x98E7Sc







    Zainteresował Cię artykuł?
    Portret: Lech Makowiecki
    Lech Makowiecki

    Lech Makowiecki, z wykształcenia mgr inż. budowy okrętów, z zamiłowania muzyk, songwriter, bard, scenarzysta, felietonista, etc., lider zespołu "Zayazd"; admirator Mickiewicza (płyta "Zayazd u Mistrza Adama"), fan JP I, wyznawca JP II. Sformatowany na polską tradycję, kulturę i edukację młodego pokolenia przez rozrywkę. Dwie ostatnie autorskie płyty: ("Katyń 1940" i "Patriotyzm") rozpoczynają jego prywatna misję - cykl naprawy Rzeczypospolitej przez uwrażliwienie młodego pokolenia na historię Polski... Więcej: www.zayazd.pl
  • @Kula Lis 62 14:46:56 @Maciej Ka 12:02:58
    Tak, choroba uczy innego życia, doceniania tych małych chwil, bo czy nie jest szczęściem móc przenieść szklankę z herbatą nie wylewając jej połowy na podłogę? Albo czy nie szczęściem jest pomocna dłoń przy kasie w sklepie, która pomoże wypakować i spakować zakupy? Czyż nie jest szczęściem, kiedy na subkoncie widzi się kolejną złotówkę i jest szansa na zakup leków przeciwbólowych? Czyż nie jest szczęściem, kiedy ze strachu przed kolejnym zabiegiem modlitwa przynosi otuchę i dziękuje się Bogu, że jest jeszcze jakaś szansa i nawet jak boli, to jednak ma się nadal nogę?

    Tak, dopiero, kiedy człowiek doświadczy bólu egzystencji, docenia to, co ma, nawet, gdyby mógł mieć więcej...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY